© 2013 karinawitkowska matisyahu1

Matisyahu- PL Mateusz

MATISYAHU- PL MATEUSZ

Imię jest pochodzenia hebrajskiego, w języku polskim jego formą jest Mateusz, a oznacza dar od Boga.

Matisyahu urodził się w rodzinie Żydów rekonstrukcjonistycznychw West Chester. Dużo podróżowali, by w końcu osiąść w White Plains w Nowym Jorku. Przez pierwsze lata młodości był buntownikiem. Uciekał ze szkoły, był hipisem, należał do grupy Dead-Head i zapuścił dready. Wyjechał do Izraela, tam zaczął się modlić i odkrywać swe żydowskie korzenie.

Po powrocie do Nowego Jorku w wieku 19 lat, spotkał w parku rabina Chabad-Lubavitch, pod wpływem którego zmienił imię i tożsamość. Zaczęła się nowa historia w jego życiu.

Nagrał kilka płyt między innymi YOUTH na której znajdziecie piosenkę Jerusalem



 piękną melodyjnie, lekką w słuchaniu ale głęboką w przekazie i mądrą, w roku 2009 wydany został album LIGHT  to moja ulubiona płyta. Na niej znajdziecie niesamowity utwór One Day

 
z nim wiążą się nasze wspólne przeżycia,
oczywiście inne są również piękne ale ten ma w sobie moc, która może przenosić dosłownie góry, kiedy usłyszałem go pierwszy raz odebrało mi mowę, puszczałem go na okrągło, zaraziłem tym żonę, a potem dzieci, które nie wiedząc o czym śpiewa Matisyahu od razu go mocno i dojrzale jak na swój wiek pokochały, brzmi jak bajka, a jednak  ten numer spowodował że nastąpiły wielkie zmiany w otaczającym nas realu.

28 luty 2013 Hala Stulecia Wrocław

 koncert, cała nasza paczka przyjaciół: Marzena paero i Mateusz dyrektor od spraw mało ważnych, kobieta o pseudonimie „Wieśka” und Adam frencz, Pan Paździoch zwany Paweł z żoną Puchaczową z imienia Anita  i my Tomek kurra i ruda Karina  nazywana kierowniczką, wszyscy jak jeden mąż bawiliśmy się z uśmiechniętymi i rozdartymi japami, po koncercie wyruszyliśmy samochodami do Karpacza ale zanim wyjechaliśmy z Wrocławia to darliśmy się przez otwarte okna jak szczeniaki i śpiewaliśmy piosenki z koncertu, ludzie którzy to widzieli tylko się uśmiechali i machali – nie pokazywali nam gestu środkowego palca ale naprawdę machali i uśmiechali się to było coś  :-) serce się raduje. Na następny koncert też jedziemy tą samą paką  ;-) a niedługo powstanie ciekawa seria kafli inspirowana Matisyahu  :-P   eh ciary po plecach mi przechodzą  więc śpiewajmy Sometimes I lay under the moon and thank God I’m breathing………………… dla chętnych możliwość zapuszczenia brodziska długiego nawet z pasemkami  :-D nowy chasydzki styl  :-D

www.artkafle.com.pl

Jeden komentarz

  1. ~Mateusz
    Wysłany 27 grudnia 2013 w 23:05 | #

    tak było, co potwierdzam, gdyż tam byłem i miód i wino piłem :-)
    wuj Mat z podróży

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany. Pola wymagane zostały oznaczone symbolem *

*
*

Możesz użyć następujących znaczników i atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS